OpenAI wydał Codex Security CLI, narzędzie mające wyłapywać luki w zabezpieczeniach kodu, udostępniając je jako open source. Problem w tym, że część wykonująca skanowanie pozostaje zablokowana za system zatwierdzania firmy. Wydanie nastąpiło cicho, jeszcze przed formalnym ogłoszeniem, a kod znalazł się na licencji otwartej.
To typowy przykład symbolicznego open-sourcingu, który ostatnio praktykuje OpenAI. Narzędzie formalnie jest dostępne dla wszystkich, jednak rzeczywista funkcjonalność - czyli sam proces skanowania bezpieczeństwa - wymaga akceptacji od firmy. Takie podejście uniemożliwia naprawdę otwarte badanie i rozwijanie projektu przez społeczność, pozostawiając kontrolę wyłącznie w rękach OpenAI.
Decyzja ta wznawia dyskusję na temat rozumienia terminu "open source" przez gigantów technologicznych. Dla wielu deweloperów otwarty kod bez dostępu do jego rdzenia funkcjonalnego to głównie PR, a nie prawdziwe udostępnienie. OpenAI pozycjonuje się jako otwarta firma, ale praktyka pokazuje bardziej selektywne podejście do tego, co rzeczywiście trafia do publicznej sfery.