Federalna Komisja Handlu wydała zeszłego tygodnia szeroki zakaz importu zaawansowanych robotów z zagranicy, obejmujący humanoidów, roboty czteronożne i kołowe. Decyzja, podjęta przez coraz bardziej stronniczą i zbliżoną do administracji Trumpa FTC, opiera się na dwóch głównych argumentach. Pierwszy dotyczy bezpieczeństwa narodowego - zagraniczni humanoidy mogliby gromadzić ogromne ilości danych nie tylko z domów, ale potencjalnie też z wrażliwych obiektów. Drugi argument skupia się na potrzebie ochrony amerykańskich firm robotycznych przed taną konkurencją z Chin, aby wzmocnić krajowy łańcuch dostaw.
Robotycy rzeczywiście sprawiali wrażenie ograniczonego rynku - humanoidy często potykają się w wideo, mają problemy z manipulowaniem przedmiotami i generalnie wypadają gorzej niż małe dzieci. Jednak strategia ochronna ma głębokie korzenie w polityce handlowej USA. Za każdym razem, gdy Chiny potrafią oferować tanie wersje strategicznych technologii - od paneli słonecznych przez samochody elektryczne po drony - władze amerykańskie próbują zatrzymać zalew rynku za pomocą ceł lub regulacji dotyczących zakupów dla agencji rządowych.
Debata wokół takich decyzji jest jednak skomplikowana. Środki protekcjonistyczne zawsze rodzą pytanie o rzeczywistą wartość wymiany handlowej - szczególnie gdy konsumenci muszą płacić wyższe ceny za chronione produkty. Decyzja dotycząca robotyki pokazuje, jak handlowy protekcjonizm z czasów poprzednich wciąż kształtuje podejście do nowych technologii AI.