Google Pixel Watch 5 za 399 dolarów to przede wszystkim upgrade oprogramowania, a nie sprzętu. Urządzenie otrzymuje nową obudowę w wykończeniu satin pyrite, dodatkowe kolory pasków i specjalną edycję z podpisem Stepha Curry'ego, ale poza tym zmian fizycznych jest naprawdę mało. Procesor Qualcomm jest nieco szybszy, bateria trochę pojemniejsza, ale to nie robi tutaj różnicy.

Rzeczywiste nowości znajdują się w warstwce oprogramowania, gdzie Google głęboko integruje sztuczną inteligencję z funkcjami zdrowotnymi. Po uruchomieniu usługi Fitbit Air w maju br. gigant wyraźnie obiera kurs na AI-wspomagane analizy zdrowia, zamiast stawiać na hardware. Ten kierunek wpisuje się w szerszą strategię, w której watch staje się przede wszystkim inteligentnym asystentem zdrowotnym.

Warto odnotować, że wzrost ceny o 50 dolarów od poprzedniej generacji to nie decyzja única - to część ogólnego trendu wzrostu kosztów w branży gadżetów (RAMageddon, czyli wzrost cen pamięci). Pozytywnie jednak, że Google tym razem rezygnuje z nowego ładowarki proprietary, co było bolączką starszych modeli.