Instagram oficjalnie ujawnił odświeżenie swojego wordmark-u, towarzyszące jego standardowym stwierdzeniom marketingowym o nowoczesności i prostocie. Adam Mosseri, szef platformy, zachwala nowe logo jako bardziej szczupłe i nawiązujące do oryginalnych wartości marki, jednak zmiana została odebrana jako kolejny przykład nudnego, algortmicznie wygenerowanego corporate slop-u, który mówi wiele o trendach w designie, a mało o faktycznym talencie kreatywnym.
To nie pierwszy raz, gdy duże korporacje podejmują się redesignu swojego wizerunku, twierdząc o powrocie do prostoty i rzemiosła. Tego rodzaju oświadczenia stały się niemal liturgią w świecie korporacyjnych zmian wizualnych - zawsze o modernizacji, zawsze o tradycji, zawsze generyczne i niedynamiczne. Nowe logo Instagrama jawi się jako kolejny dowód na to, jak daleko odeszły te procesy od autentycznego projektowania w kierunku algorytmicznie optymalizowanego, bezodsetkowowego corporate newspeak-u.
Krytyka podkreśla głębszą kwestię: ile oryginalności i rzeczywistego craftmanship-u stoi za takimi projektami w dobie wszechobecnej AI i algorytmizacji? Logo trafia do użytkowników w kontekście, gdzie Instagram coraz bardziej opiera się na algorytmach, a jego wizualna tożsamość wydaje się oddana tym samym procesom automatyzacji, które definiują resztę platformy.