Centrum kontroli ruchu lotniczego w Minneapolis utraciło radarowy i radiowy kontakt na około dwie godziny 6 sierpnia, powodując zakłócenia dla ponad 1100 lotów w sektorze obejmującym 330 tysięcy mil kwadratowych przestrzeni powietrznej dziewięciu stanów. Incydent miał miejsce zaledwie dwa dni po zdarzeniu, w którym śmigłowiec Marine One przewożący prezydenta Donalda Trumpa wyleciał z Białego Domu, a kontrolerzy lotniczy nie odebrali transmisji o konieczności zatrzymania ruchu handlowego i prawie wyczyścili pas startowy dla innego samolotu.
Awaria Minneapolis obnażyła poważne wady w systemach komunikacji oraz bezpieczeństwa lotniczego USA. Zerwanie połączenia radarowego i radiowego przez taki czas jest zdarzeniem krytycznym w operacjach lotniczych, gdzie każda sekunda liczy się dla koordynacji ruchu i bezpieczeństwa pasażerów. Incydent wpada w kontekst szerszych dyskusji dotyczących modernizacji infrastruktury lotniczej i reformy systemów kontroli ruchu.
Zdarzenie to podnosi pytania o niezawodność obecnych systemów i potrzebę aktualizacji technologicznej, jednocześnie ujawniając potencjalne konflikty interesów związane z decyzjami dotyczącymi przyszłości infrastruktury lotniczej. Splot tych incydentów zwrócił uwagę na kwestie bezpieczeństwa i skuteczności kontroli ruchu lotniczego w kraju.