Google wygrał aukcję na zakupienie ogromnej bazy danych Spirit Airlines zawierającej prawie całą dokumentację kadrową i pracowniczą linii lotniczych. Zbiór wzbudził konsternację wśród stewardess Spirit, choć w danych nie ma bezpośrednich informacji o pasażerach ani wrażliwych danych osobowych.

Zgodnie z warunkami umowy, niezależny sędzia wyznaczył rzecznika, który ma nadzorować proces usunięcia wszystkich informacji umożliwiających identyfikację osób (PII) przed przekazaniem bazy Googleowi. Gigant z Mountain View zobowiązał się przechowywać dane w zanonimizowanej formie i nigdy nie podejmować prób ponownej identyfikacji pracowników. Jeśli Google zdecyduje się na udostępnienie dostępu do danych trzecim stronom, mają one być związane identycznymi ograniczeniami.

Taka transakcja budzi pytania o praktyki korporacyjne wokół big data. Chociaż formalna anonimizacja ma chronić pracowników, wiele zaawansowanych technik wciąż pozwala na ponowną identyfikację osób z pozornie zanonimizowanych zbiorów - szczególnie w kontekście uczenia maszynowego i analizy wzorców. Dla pracowników branży lotniczej oznacza to potencjalnie trwały ślad ich danych zawodowych w rękach jednej z największych firm technologicznych na świecie.