Sądy w Unii Europejskiej potwierdzają, że treści generowane przez AI bez bezpośredniego udziału człowieka nie uzyskują ochrony prawa autorskiego. Wynika to z zasadniczych wymogów europejskiego systemu autorskiego, który wymaga wykazania kreatywnego wkładu twórcy - a sztuczna inteligencja pracująca autonomicznie nie spełnia tego kryterium.
Prawo UE od lat konsekwentnie interpretuje ochronę autorską jako przywilej zarezerwowany dla ludzi. Sądy europejskie odrzuciły wcześniej próby patentowania wynalazków stworzonych przez systemy AI, a teraz rozszerzają tę linię orzeczniczą na treści cyfrowe. Dla twórców oznacza to jasną granicę - jeśli algorytm pracuje pełną parą bez znaczącego kierunku człowieka, rezultat nie jest chroniony.
To ma poważne implikacje dla branży AI. Z jednej strony to dodatkowy bodziec dla firm do angażowania ludzi w proces tworzenia treści. Z drugiej jednak - otwiera to furtkę do powielania i wykorzystywania treści wygenerowanych przez AI bez potrzeby licencjonowania czy proszenia o pozwolenie. To może stanowić zachętę dla niektórych przedsiębiorstw, ale też potencjalny chaos dla tych, którzy liczyli, że AI będzie dla nich źródłem chronionych zasobów.