Minnesota stała się jednym z kolejnych stanów w USA, które zdecydowały się na zdecydowany krok wobec zagrożeń związanych z deepfake'ami intymnego charakteru. Nowa ustawa zakazuje tworzenia i rozpowszechniania syntetycznych zdjęć intymnych bez zgody przedstawionej na nich osoby, a jego naruszenie wiąże się z surową karą finansową - grzywnami do 500 tysięcy dolarów. To nie tylko przepis prawny, ale sygnał, że regulatorzy zaczynają poważnie traktować zagrożenie, jakie stanowi sztuczna inteligencja w rękach osób o złych intencjach.

Problem deepfake'ów intymnych stał się rzeczywisty i szybko rosnący. Technologia generowania obrazów przez AI jest coraz bardziej dostępna, a narzędzia do tworzenia fałszywych zdjęć seksualnych stały się praktycznie do pobrania dla każdego. Ofiarami są najczęściej kobiety, deren wizerunki wykorzystywane są bez zgody do stworzenia skompromitujących materiałów. Pierwsza ochrona przed tego rodzaju praktykami przychodzi od stanów - Minnesota dołącza do grona jurysdykcji, które wcześniej podejmowały podobne kroki, choć często mniej restrykcyjne.

Nowa ustawa stanowi precedens dla reszty kraju i pokazuje, że jedynym skutecznym podejściem są konkretne konsekwencje prawne. Grzywny do pół miliona dolarów mają odgrywać rolę zarówno karną, jak i odstraszającą. Jeszcze ważniejsze może okazać się jednak to, że ustawa obejmuje także twórców aplikacji i platform ułatwiających takie praktyki - co oznacza, że odpowiedzialność sięga nie tylko konkretnych sprawców, ale całego ekosystemu technologicznego wspierającego tego rodzaju nadużycia. To pokazuje zmieniające się podejście do regulacji AI, które nie ogranicza się wyłącznie do użytkowników, ale próbuje odpowiedzialność rozłożyć szerzej.