Pojazdy zdalnie sterowane pracujące na dnie oceanu natykają się na podstawowy problem: gdy poruszają się po mule lub piasku, podnoszą chmury zawiesin, które blokują kamerę. Do tej pory jedynym rozwiązaniem było czekanie, aż sedymenty opadną. Amy Phung i Richard Camilli z Woods Hole Oceanographic Institution wymyślili inną drogę. Ich system najpierw wykorzystuje sonar do szybkiego zmapowania otoczenia - technologia ta nie daje szczegółowej rozdzielczości, ale działa równie dobrze w czystej i mętnej wodzie.
Kluczem do praktycznego zastosowania było połączenie sonaru z algorytmem dopasowywania obrazów opracowynym przez francuskich badaczy. To narzędzie szybko szacuje względną głębokość każdego piksela w scenie 2D i przetwarza dane w czasie rzeczywistym. Dzięki temu pojazd może bezpiecznie zbliżyć się do konkretnych obiektów na tyle, żeby kamera mogła je dokładnie zobrazować. Camilli porównuje to do zadania: wejść do ciemnego sklepu z porcelaną i odnaleźć konkretny kubek bez strącenia niczego ze półek.
Praktyczne zastosowania mogą obejmować naukowe eksploracje dna oceanicznego, prace konserwacyjne na konstrukcjach podmorskich oraz neutralizowanie niebezpiecznych niewybuchów zalegających na dnie morza. System stanowi znaczący krok w rozwiązywaniu wyzwań autonomii i bezpieczeństwa operacji podmorskich w warunkach niskiej widoczności.