Kiedy agenty kodujące wykonują pracę, którą zajęła by ci tydzień, w ciągu zaledwie godziny i robią to dobrze, początkowa reaction to głębokie rozczarowanie. Simon Willison przyznaje, że sam przeszedł przez taki moment kryzysu egzystencjalnego i widzi, że wiele osób w branży doświadcza tego samego.
Część rozwiązania leży w przewartościowaniu swoich umiejętności. Kiedy programiści zaakceptują, że prosta translacja specyfikacji na kod już nie jest unikatową umiejętność, mogą spojrzeć na szerszy obraz swoich wyzwań jako inżynierów oprogramowania. Okazuje się, że przed nimi czeka jeszcze ogromna ilość złożonych problemów. Doświadczeni deweloperzy z właściwą głębią wiedzy będą w stanie opanować te nowe narzędzia, zapewnić rzeczywistą wartość i działać na poziomie niedostępnym dla początkujących, którzy zaczynają z agentami bez tego fundamentu.
Willison uważa, że obsesja na punkcie niezmienności zawodu to błąd myślowy. Historia inżynierii oprogramowania to seria gwałtownych zmian narzędzi i języków, rzadko stabilnych poza horyzont pięciu lat. Obecne tempo zmian jest nieco szybsze, ale każdy, kto wybrał tworzenie oprogramowania ze zamiłowania, od początku zgodził się na częste radykalne przemiany. To jest natura tej pracy, a nie jej anomalia.