Federalne agencje bezpieczeństwa USA rozpoczęły targeting krytyków sztucznej inteligencji, klasyfikując ich działalność jako potencjalnie powiązaną z wpływami zagranicznych mocarstw. Jak ujawnił dziennikarz Ken Klippenstein, tamtejsze władze podejrzewają, że osoby głośnie kwestionujące tempo i kierunek rozwoju AI mogą działać na rzecz konkurentów lub wrogów geopolitycznych Stanów Zjednoczonych.
Taka strategia wzbudza znaczne kontrowersje wśród specjalistów i obrońców wolności słowa. Utożsamianie krytyki technologicznej z działalnością szpiegowską może skutecznie uciszyć ważny dyskurs publiczny dotyczący bezpieczeństwa i etyki AI. Badacze, technolodzy i aktywiści, którzy dotąd swobodnie wyrażali obawy dotyczące zagrożeń związanych z zaawansowanymi modelami, mogą teraz wahać się przed publicznym zabieraniem głosu, obawiając się konsekwencji prawnych lub bycia oskarżonych o wspieranie zagranicznych interesów.
Decyzja federalnych agencji może mieć daleko idące implikacje dla innowacji i przejrzystości w przemyśle AI. Zamiast wspierać otwarty dialog na temat ryzyka i benefitów sztucznej inteligencji, takie podejście może skłonić ekspertów do samocenzury, a tym samym ograniczyć możliwość publicznej weryfikacji i dyskusji nad potencjalnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa i społeczeństwa.