Tesla Optimus i inne humanoidalne roboty przyciągają rekordowe inwestycje i obietnice, że zmienią świat pracy, ale rzeczywistość jest daleko bardziej skomplikowana niż sugerują entuzjastyczne prognozy. Elon Musk twierdzi, że Optimus będzie "największym produktem w historii" i będzie dostępny publicznie już od końca 2027 roku za około 20 tysięcy dolarów każdy, a Marc Andreessen mówi, że robotyka stanie się "największą branżą w historii planety". Jednak obecne wersje tych robotów wciąż mają poważne problemy - widać je, jak walczą z banalnymi zadaniami typu prasowanie koszuli czy podawanie napojów bez upadania.

Problem leży w fundamentach. Humanoidalne roboty muszą nie tylko rozumieć świat za pośrednictwem zaawansowanych modeli AI, ale również mieć niezwykłą fizyczną dexterność, żeby pracować w nieprzewidywalnych środowiskach rzeczywistego świata. Przejście od testów w laboratorium do pracy na fabryką lub w domu wymaga rozwiązania tysięcy małych problemów technicznych, poprawy bezpieczeństwa i stworzenia infrastruktury do utrzymania tych maszyn. Historia technologii pokazuje, że luka między obietnicami a rzeczywistością jest zawsze znacznie większa niż sobie wyobrażają nawet doświadczeni obserwatorzy.

To nie znaczy, że robotyka nie będzie ważna - oczywiście będzie. Ale transformacja, którą mogą przynieść humanoidalne roboty, nastąpi stopniowo, przez dekady, a nie lat. Wiele prostszych form automatyzacji zmieni pracę zanim pojawią się wszechstronne Optimusi w naszych domach. Hype wokół tych technologii jest uzasadniony pod względem długoterminowego potencjału, ale krótkoterminowe oczekiwania inwestorów są prawdopodobnie zdecydowanie przesadzone.