Na DevDay 2024 OpenAI zaprezentowała nowego AI agenta Dots, którego CEO Sam Altman promował hasłem ustanowienia nowego standardu prywatności w frontier AI. Deklaracje towarzyszą ostrej krytyce konkurencji - OpenAI kierowała ukryte ataki na Musę od Mety, sugerując, że ten rival zagrażał bezpieczeństwu danych użytkowników.

Paradoks polega na tym, że sama Muse pojawiła się na rynku zaledwie kilka miesięcy wcześniej, również obwijając się w transparentny płaszcz bezpieczeństwa. CEO Mety Mark Zuckerberg obiecał, że Muse została "zbudowana od podstaw pod kątem prywatności i bezpieczeństwa", pozycjonując ją jako bezpieczniejszą alternatywę wobec poprzedzającego jej modelu OpenClaw. To pokazuje zastraszającą rzeczywistość branży AI - każdy gracz obiecuje prywatność jako prioritet, ale brakuje niezależnej weryfikacji tych twierdzeń.

W kontekście, gdzie korporacje systematycznie gromadzą dane użytkowników, a cyberataki są powszechne, obietnice AI labs brzmi przekonywająco. Jednak konsumenci pozostają sceptyczni - historia pokazuje, że gadań o privacy jest zawsze więcej niż rzeczywistych działań wdrażających je. Pytanie, czy Dots, Muse i inne agenty naprawdę dostarczą obiecane bezpieczeństwo, czy to kolejny marketing play w konkurencji o dominację rynku.