Burmistrz Zohran Mamdani wezwał nowojorczyków do aktywnego stawiania oporu dominującej narracji, że przejęcie przez sztuczną inteligencję jest nieuniknione. W swoim oświadczeniu burmistrz podkreślił, że społeczeństwo nie musi biernie akceptować tego scenariusza, a zamiast tego powinno domagać się takich regulacji, które rzeczywiście ochronią interes publiczny i oddadzą władzę decyzyjną w ręce obywateli.

Wystąpienie Mamdaniego przykuwa uwagę do szerszego problemu - federalne władze Stanów Zjednoczonych faktycznie pozostały w tyle w kwestii regulacji AI, nie przyjmując kompleksowych ram prawnych, które byłyby odpowiedzią na wyzwania związane z rozwojem technologii. To pozostawia lukę, którą próbują wypełnić władze lokalne i stanowe, jednak ich możliwości są ograniczone. Taka sytuacja oznacza, że poszczególne miasta muszą podejmować działania na własną rękę.

Dla mieszkańców Nowego Jorku apel burmistrza to sygnał, aby zaczęli się zaangażować w procesy polityczne i domagali się głosu w dyskusji o przyszłości AI. Może to doprowadzić do maggiego presji na władze lokalne i stanowe, aby przyjęły własne regulacje chroniące zatrudnienie, prywatność i dostęp do usług publicznych. Problem dotyczy przede wszystkim tego, jak sztuczna inteligencja zmieni rynek pracy i kto będzie miał kontrolę nad tą technologią - korporacje czy społeczeństwo.