Francuski rząd wezwał główne platformy medialne społecznościowe, w tym TikTok, do pilnych spotkań w celu ograniczenia rozpowszechniania materiałów z protestów. Władze zażądały od nich zmniejszenia zasięgu filmów dokumentujących demonstracje oraz zmanipulowanych obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję, które mogą eskalować napięcia społeczne.

Równolegle online'owe platformy handlowe, takie jak Vinted i eBay, podpisały porozumienie z rządem mające na celu powstrzymanie napływu skradzionych towarów na te serwisy. Chodzi o to, aby podczas niepokojów społecznych złodzieje nie mogli szybko zbyć łupów przez popularne aplikacje rezerwowych giełd. Ruch pokazuje, jak w chwilach kryzysu rządy próbują sprawować kontrolę nad cyfrowym ekosystemem, stawiając platformom ultimatum w kwestii moderacji treści.

Te działania mają szerokie implikacje dla wolności słowa i regulacji internetu. Z jednej strony władze argumentują, że filtrowanie materiałów z protestów chroni bezpieczeństwo publiczne, z drugiej strony takie postępowanie budzi obawy o precedens dla cenzury. Jednocześnie presja na platformy handlowe pokazuje, że rządy sięgają po coraz bardziej zaawansowane narzędzia do kontroli handlu w sieci, co może mieć wpływ na modele biznesowe i całą logikę pośredników cyfrowych.