Badacze z arXiv przeanalizowali 10,420 biuletynów kongresowych wysłanych przez kongresmenów w latach 2010-2025 i odkryli, że demokraci i republikanie posługują się identycznym słownictwem wyborczym, ale umieszczają to słownictwo w całkowicie odmiennych kontekstach. Zamiast używać różnych słów, obie strony otaczają terminy takie jak "integralnośc", "bezpieczeństwo" i "oszustwo" różnymi otaczającymi je słowami, co zmienia całkowite znaczenie wypowiedzi.

Naukowcy zastosowali diachroniczne word embeddings - zaawansowaną technikę z zakresu przetwarzania języka naturalnego, która śledzi, jak słowa zmieniają znaczenie w zależności od kontekstu użycia. Ich analiza pokazała, że większość słownictwa wyborczego nie jest bardziej polaryzujące niż inne słowa o podobnej częstości użycia. Jednak kilka kluczowych terminów wykazało rosnącą rozbieżność - zwłaszcza "certification" - a słowa takie jak "rigged" i "stolen" pojawiły się w dyskursie wyborczym dopiero po 2020 roku i od razu stały się silnie polaryzujące.

Przez 2024 rok demokrata otaczają terminy "voter", "election" i "integrity" językiem dostępu i administracji wyborów. Republikanie natomiast łączą te same słowa z "weryfikacją obywatelstwa", "głosowaniem niecytadeli" i "bezpieczeństwem granicy". To badanie ujawnia fundamentalne zjawisko w retoryce politycznej - polaryzacja nie wymaga odmiennych słów, a jedynie umieszczenia ich w radykalnie różnym kontekście znaczeniowym. Odkrycie to ma implikacje dla zrozumienia, jak dyskurs polityczny może maskować głębokie ideologiczne różnice pod pozorem wspólnego słownictwa.