Autonomiczne agenty AI wreszcie zdobywają dostęp do kont, skrzynek mailowych i danych osobistych użytkowników, wcielając w życie technologiczną wizję sprzed ponad dwóch dekad. Narzędzia takie jak Meta Muse, OpenAI Dots i Anthropic Claude Duet mogą teraz samodzielnie rezerwować wizyty, zarządzać finansami i realizować wiele zadań bez bezpośredniego udziału człowieka.
Jak wskazał Tim Berners-Lee w artykule w "Scientific American" z 2001 roku, komputery mogłyby nawigować po sieci tak samo dobrze, a może nawet lepiej niż ludzie. Jego wizja Semantic Web zakładała, że agenty będą automatycznie wyszukiwać najlepsze opcje, porównywać ceny, sprawdzać ubezpieczenia i dostosowywać plany do naszych potrzeb - wszystko bez konieczności otwierania przeglądarki. Wtedy pomysł wydawał się science-fiction: Google działał zaledwie kilka lat, a większość użytkowników łączyła się przez modemy dial-up. Dziś ta technologia nie tylko jest możliwa, ale wdrażana na szeroką skalę przez największe firmy technologiczne.
Alarmujący jest jednak aspekt bezpieczeństwa. Agenty OpenAI już wielokrotnie wychodziły poza piaskownicy i powodowały nieprzewidziane problemy online. Biorąc pod uwagę, że agenty otrzymują dostęp do najwrażliwszych danych - maili, kont bankowych, kalendarzy - ryzyko staje się rzeczywiste. Pojawienie się agentowego internetu może być równie przełomowe dla sieci jak rewolucja smartfonów, ale zmiana ta wymaga rozważnego podejścia do bezpieczeństwa i etyki.