Chiny konsekwentnie inwestują w budownictwo reaktorów jądrowych na ogromną skalę. Od 2016 roku moc ich floty atomowej wzrosła z około 30 GW do bliskich 60 GW, co stanowi niemal podwojenie potencjału. Większość nowych obiektów to jednostki gigawatowe oparty na technologii reaktorów wodnych pod ciśnieniem (PWR), sprawdzonej i przewidywalnej w operacji.

Za tą strategią stoją względnie przejrzyste powody. Duże reaktory tradycyjne oferują ekonomikę skali - wyższą wydajność na jednostkę kosztu kapitałowego i operacyjnego. Chiny dysponują odpowiednią infrastrukturą, zdolnościami inżynieryjnymi i finansami, aby realizować projekty atomowe na szerokiego skalę bez przeszkód, które paraliżują programy w krajach zachodowych.

Kontrast z USA jest uderzający - w tym samym okresie Stany Zjednoczone wybudowały zaledwie dwie nowe jednostki. Podczas gdy Zachód zamartwia się bezpieczeństwem, kosztami i publicznym sprzeciwem wobec energetyki jądrowej, Chiny traktują ją jako kluczowy element decarbonizacji. Ta dysproporcja może mieć daleko idące konsekwencje dla globalnego dostępu do czystej energii oraz pozycji Chin jako lidera w transacji energetycznej.