Badacze z MIT zwracają uwagę, że geoengineering słoneczny, chociaż często opisywany jako awaryjne rozwiązanie do walki ze zmianami klimatu, w rzeczywistości stanowi znacznie bardziej skomplikowany problem techniczny, który pozostaje w dużej mierze nierozwiązany. Zamiast prostego mechanizmu, który można uruchomić w przypadku kryzysu klimatycznego, nauka coraz bardziej uświadamia sobie, że rozpylanie cząsteczek odbijających słoneczne promieniowanie to wielowymiarowe wyzwanie.

Idea geoengineering'u jest kusząca w teorii — przez wysyłanie cząsteczek do stratosfery można odbijać część promieniowania słonecznego i obniżać temperatury globalne. Jednak w praktyce podejście to napotyka na ogromne przeszkody: od dokładnego modelowania wpływu na systemy pogodowe, przez potencjalne skutki uboczne dla rolnictwa i ekosystemów, aż po kwestie geopolityczne związane z unilateralnym stosowaniem takiej technologii. Każda próba wdrożenia musiałaby być niezwykle precyzyjna, aby uniknąć niezamierzonych konsekwencji w jednym rejonie, które mogłyby wpłynąć na warunki klimatyczne w innych częściach świata.

To oznacza, że mimo rosnących obaw związanych ze zmianami klimatu, geoengineering nie powinien być traktowany jako szybkie rozwiązanie. Naukowcy podkreślają znaczenie kontynuowania badań nad tą technologią, ale zarazem realistycznego podejścia do jej ograniczeń i złożoności. Priorytetem pozostaje redukcja emisji gazów cieplarnianych, podczas gdy geoengineering może w przyszłości stanowić jedynie uzupełniające narzędzie, jeśli w ogóle się okaże wykonalne.