Elektrownia jądrowa w południowej Francji musiała zostać wyłączona z powodu fali upałów, która opanowuje Europę. To symptomatyczne zdarzenie pokazuje, jak zmiana klimatu destabilizuje infrastrukturę energetyczną - zarówno po stronie produkcji energii, jak i jej zużycia.
Problem jest zarazem prosty i złożony. Z jednej strony upały uszkadzają zdolność do generowania mocy. Elektrnie potrzebują wody do chłodzenia, a gdy temperatury rosną poza bezpieczne limity, muszą zmniejszać moc lub całkowicie się wyłączać. Z drugiej strony rosnące temperatury powodują gwałtowny wzrost zapotrzebowania na energię - ludzie włączają klimatyzację. W Stanach Zjednoczonych prawie 90 procent domów ma klimatyzację, co sprawia, że szczyt zapotrzebowania pada dokładnie wtedy, gdy systemy energetyczne są najbardziej obciążone. To tworzy niebezpieczną sytuację, gdzie podaż maleje a popyt rośnie równocześnie.
Klimatolodzy ostrzegają, że tego rodzaju scenariusze będą się powtarzać coraz częściej i dotyczą coraz szerszych obszarów. Choć klimatyzacja ma złą opinię jako energochłonne urządzenie, rzeczywistość jest taka, że fale upałów mogą być niebezpieczne dla życia - szczególnie w regionach, które historycznie nie musiały się z nimi mierzyć. Kraje muszą teraz dokonać trudnych wyborów między inwestycją w odnawialne źródła energii, modernizacją sieci i gotowością na zwiększone zapotrzebowanie.