Zespół naukowców identyfikuje fundamentalny problem w architekturze współczesnych agentów językowych: ich pamięć siedzi poza główną pętlą obserwacji, rozumowania i działania, być może odpytywana raz na turę. Przeniesienie tego magazynu do wewnątrz pętli, dostępnego na każdym kroku, zawsze było niemożliwe z powodu latencji - zdalne magazyny sieciowe odpowiadają w dziesiątkach do setek milisekund, co mogło wydłużać całkowity czas wykonania nawet 83 razy.
Autorzy argumentują, że latencja jest cechą umiejscowienia magazynu, nie samego wzoru in-loop. Magazyn w procesie (in-process) odpowiada w około 100 mikrosekund - trzy rzędy wielkości szybciej niż sieci. Ta różnica zmienia grę: przy takiej szybkości stały koszt na turę praktycznie znika. Badacze odwołują się do tezy "umysłu rozszerzonego" (extended mind), argumentując że pamięć dostępna nieustannie i bezpośrednio staje się rozszerzeniem funkcji poznawczych agenta, nie zaś zewnętrznym narzędziem.
Eksperymenty na modelach klasy GPT-5 z ograniczoną długością okna potwierdzają teorię. Przy in-process pamięci recall wzrósł z 0 na 5 do 3,6-4,8 na 5, podczas gdy operacje magazynowe osiągały medianę 80-165 mikrosekund. Kluczowe obserwacja: liczba zbędnych, powtarzających się akcji agenta rosła monotonicznie wraz z latencją - zero akcji redundantnych przy in-process speed, ale 7,2 z 12 przy 110-milisekundowym round-tripie do chmury. Praca sugeruje, że przesunięcie magazynów do lokalnego procesu mogłoby być wektorem wzmocnienia agentów bez rozbudowy modeli.