Sprzeciw wobec budowy nowych centrów danych, które zasilają usługi AI, rozprzestrzenia się po całym świecie, a jego korzenie sięgają lat sprzed AI boomu. W 2015 roku Apple ogłosił plany budowy centrum danych wartego miliard dolarów w Athenry, niewielkim mieście w Irlandii. Obiekcie na terenie liczącym 500 akrów miał zasilać usługi Apple'a w Europie, w tym iTunes, iMessage i Siri. Ten projekt stał się punktem zapalnym dla lokalnych protestów i wówczas jeszcze niewielkiego ruchu oporu.

Dzisiaj, gdy wielkie technologiczne korporacje budują coraz większe i bardziej zaawansowane centra danych do obsługi aplikacji AI, konflikt między lokalnymi społeczności a sektorem technologicznym nabrał tempa. Mieszkańcy poszczególnych regionów, od Massachusetts po Pennsylwanię, mobilizują się przeciwko nowym inwestycjom. Ich obawy koncentrują się na marnowaniu energii elektrycznej, którego centra danych zużywają niewiarygodne ilości, oraz na ryzyku przeciążenia lokalnych sieci energetycznych i wyczerpania zasobów wodnych.

Protest nie jest już głosem mniejszości - to narastający ruch, który może stanowić znaczną przeszkodę dla ambitnych planów budowy infrastruktury AI. Jeśli społeczności lokalne będą skutecznie blokować lub opóźniać kolejne projekty, może to istotnie wpłynąć na tempo ekspansji sztucznej inteligencji i zmusza gigantów technologicznych do szukania nowych lokalizacji lub zmiany swoich strategii energetycznych.