Simon Willison zaproponował żartobliwą, ale ilustrującą skalę problemu ideę: hyperscalery mogą kupować pola golfowe, aby zmniejszyć zużycie wody związane z operacją centrów danych. Kluczem do propozycji jest matematyka - Google w 2025 roku zużyło 10,9 miliarda galonów wody rocznie, co daje średnio 30 milionów galonów dziennie. W Dolinie Coachella, jednym z największych skupisk pól golfowych, każde z 120 istniejących pól pobiera około 800 acre-feet wody rocznie, czyli łącznie około 750 tysięcy galonów dziennie.

Jeśli tech giant zakupiłby jedynie 40 z tych pól golfowych (trzecią część dostępnych) i przekształcił je w publiczne parki dedykowane obserwacji ptaków z przewodnikami i binoklami, mogłoby to w pełni skompensować dzienne zużycie wody przez jego infrastrukturę. Byłych członków klubów golfowych można by przekierować na bardziej zrównoważoną formę rekreacji.

Wypowiedź Willisona, choć wydaje się satyryczna, zwraca uwagę na rosnący problem zużycia wody przez branżę AI i centrów danych. Presja na hyperscalery dotycząca środowiskowego wpływu rośnie, a szacunki pokazują, że szkolenie dużych modeli wymaga ogromnych ilości wody do chłodzenia serwerów. Propozycja ilustruje, na jaką skalę trzeba myśleć, aby rzeczywiście rozwiązać problem - nie wystarczą marginalne optymizacje, lecz systemowe zmiany w infrastrukturze i użyciu zasobów naturalnych.