Firma Colossal Biosciences rzeczywiście zgłosiła pracę nad klonowaniem wilka czerwonego, lecz rzeczywistość projektu jest bardziej skomplikowana niż może sugerować sama nazwa zabiegu. Startup, zaangażowany wcześniej w rozwijanie technologii przywracania wymarłych ssaków, teraz skupia się na gatunku zagrożonym wyginięciem - wilku czerwonym, którego populacja w naturze spadła do zaledwie kilkudziesięciu osobników. Wiadomość wzbudziła zarówno nadzieję, jak i sceptycyzm w środowisku naukowym.
Colossal, który zyskał rozgłos dzięki ambicjom klonowania mamuta wełnistego i wilka tazmańskiego, podejmuje tu bardziej realny biologicznie projekt - wilk czerwony żyje współcześnie, zatem dostęp do materiału genetycznego jest znacznie łatwiejszy niż w przypadku gatunków wymarłych. Jednak przeskok od posiadania DNA do skutecznego klonowania to droga pełna wyzwań. Firma nie ujawniła jeszcze żadnego zdokumentowanego sukcesu klinicznego, a głównym wyzwaniem pozostaje znalezienie odpowiedniej matki zastępczej - najpewniej psiej - zdolnej nosić i urodzić klona.
Eksperci podkreślają, że nawet jeśli klonowanie techniczne się powiedzie, samo zwiększenie populacji klonami nie rozwiąże problemu genetycznej różnorodności gatunku. Wilki czerwone w naturze już cierpią z powodu niskiej zmienności genetycznej, a klonowanie może ten problem pogłębić zamiast rozwiązać. Projekt Colossal ma sens raczej jako uzupełnienie tradycyjnych programów ochrony przyrody niż jako samodzielne rozwiązanie, choć wciąż stanowi interesujący test możliwości nowoczesnej biotechnologii w praktycznym zastosowaniu.