Narzędzia AI generatywne projektuje się z dwoma sprzecznym celami: wspierać efektywność pracy oraz zmaksymalizować czas spędzony w aplikacji, a druga opcja coraz często wygrywa. Pracownik zaczyna od prostego zadania, ale zamiast zamknąć narzędzie, gdy otrzyma wynik, trafia w pętlę iteracyjną, poprawiając prompt po raz czwarty, a oryginalna praca gdzieś się zaciąga. To nie wypadek - to nieprzypadkowy efekt interfejsu zaprojektowanego na zasadzie automatu hazardowego, gdzie każda interakcja obiecuje coś nieco lepszego.

Większość nowoczesnych platform AI jawnie bądź ukrycie optymalizuje czas pobytu użytkownika na stronie, nie dlatego że to sprytne, ale bo to fundamentalna część modelu biznesowego. Algorytmy rekomendacji i przepływy konwersacyjne faworyzują odpowiedzi, które wydają się użyteczne lub emocjonalnie satysfakcjonujące, co zachęca do wysłania kolejnego komunikatu. Recenzja z 2026 roku zajmująca się wdrażaniem AI w mediach cyfrowych wprost określiła takie platformy jako matematycznie zoptymalizowane do maksymalizacji czasu witryny. Narzędzia generatywne zwiększają to zjawisko, bo potrafią produkować spersonalizowane warianty odpowiedzi praktycznie natychmiast.

Problema polega na tym, że prawdziwa praca wymagająca zaawansowanego myślenia nie potrzebuje stałego dialogu z chatbotem pełnym sugestii - potrzebuje nieprzerwanych bloków czasu i skupienia. Pracowitość w mediach społecznościowych lub grach online to jedno, ale praca nad skomplikowanymi problemami intelektualnymi wymaga rodzaju umysłu, na który interfejs ciągłych interakcji działa jak nieproszona gość.