Interfejsy mózg-komputer przechodzą z fazy eksperymentalnej do komercyjnego zastosowania, ale eksperci ostrzegają przed drastycznymi konsekwencjami społecznymi. Herbert Sim, założyciel Neurochip.com, zwraca uwagę na to, że nierówny dostęp do BCI może utworzyć zupełnie nowy typ podziału cyfrowego - tym razem oparty nie na ekonomii czy infrastrukturze, ale na biologicznych możliwościach samych ludzi. To oznacza, że osoby z określonymi ograniczeniami fizycznymi czy poznawczymi mogą być z góry wyłączone z technologii, którą inne mogą przyjąć bez problemów.

Problematyka jest na tyle istotna, że zwróciła uwagę światowych liderów. Podczas Światowej Konferencji Sztucznej Inteligencji w Szanghaju w 2026 roku prezydent Xi Jinping wyraźnie ostrzegł, że postęp technologiczny nie powinien prowadzić do tworzenia nowych niesprawiedliwości historycznych. To sygnał, że BCI są już postrzegane jako technologia na tyle transformacyjna, że wymaga regulacji i przeanalizowania jej społecznych implikacji.

Nierówny dostęp do interfejsów mózg-komputer może w praktyce oznaczać, że część populacji zyska dostęp do ulepszonej kognicji, szybszej komunikacji czy nowoczesnych aplikacji zdrowotnych, podczas gdy inne grupy będą pozostawać w tyle. To przesuwa debatę o cyfrowym podziale na zupełnie nowy poziom - nie będzie to już kwestia, czy masz internetu, ale czy twój mózg jest zdolny do integracji z technologią.