Artyści których prace trafiły do zbiorów treningowych modeli AI zaczynają przegrywać dla firm technologicznych. Po opublikowaniu przez The Atlantic przeszukiwanego zbioru danych zawierającego dzieła wykorzystane do trenowania sztucznej inteligencji, twórcy zaczęli masowo sprawdzać, czy ich prace znalazły się w tym zbiorze. Pisarz Kirk Wallace Johnson odkrył, że jego książki takie jak The Feather Thief czy The Fishermen and the Dragon - nad którymi pracował przez pięć do sześciu lat - zostały sprzeniewierzone i zasilono nimi chatbota.

Johnson wspomina mieszankę emocji: gniew z powodu bezczelności kradzieży, niepokój o przyszłość pisarzy i pragnienie zemsty na masywnych korporacjach, które dorobily się galaktycznych fortun na jego pracy. Jego historia nie jest osamotniona - wielu artystów znalazło swoje dzieła bez wiedzy czy zgody. Fala pozwów artystów przeciwko firmom AI nabieta rozpędu, a niektóre sprawy już przynosząc zwycięstwa dla twórców, co sygnalizuje, że sądy mogą stawić opór praktykom wykorzystywania prac chronionych autorskim bez licencji.

To może być przełomowy moment dla ochrony praw autorskich w erze AI. Jeśli artyści będą wygrywać sprawy, mogą zmusić firmy do przystopowania nieuprawnionego wykorzystywania danych treningowych lub przynajmniej negocjowania wynagrodzeń dla twórców. Alternatywnie może to spowolnić rozwój modeli AI, jeśli będą musiały operować na bardziej ograniczonych zbiorach danych.