Amazon bez oporów kontynuuje agresywne inwestycje w budowę nowych centrów danych, a rynkowi inwestorzy nie stanowią tego w wątpliwość. Ogromne nakłady na infrastrukturę, które mogłyby zaniepokoić analityków w tradycyjnych branżach, są tu traktowane jako warunek sukcesu w erze sztucznej inteligencji.

To odzwierciedla głębszą rzeczywistość rynku AI - podczas gdy wszyscy skupiają się na modelach i startupach budujących aplikacje oparte na generatywnej AI, rzeczywiste pieniądze trafiają do dostawców usług chmurowych. Amazon Web Services, Microsoft Azure i Google Cloud pełnią rolę zlatonoszy w tym złotym zasypie - każda organizacja chcąca trenować modele lub skalować aplikacje AI musi wynająć ich infrastrukturę. Inwestorzy zdają sobie sprawę, że te firmy mają dostęp do stałego, rosnącego strumienia przychodów z miesięcy na miesiąc.

To też paradoks dla czystych firm zajmujących się AI i startupów - mogą budować niesamowite produkty, ale bez gwarancji rentowności, podczas gdy firmy dostarczające samo "złoże" zarabiają niezawodnie na każdym etapie rozwoju branży. Investorzy liczą, że Amazon będzie zbierać zyski przez długo, niezależnie od tego, które konkretne aplikacje AI się powią lub padną.