OpenAI publicznie skrytykował raport o swoim wzroście jako clickbait, a mimo to rynek wycenił firmę znacznie wyżej - o dziesiątki miliardów dolarów. To pokazuje, jak inaczej sztuczna inteligencja i tech-biznesy są odbierane przez media, a jak postrzegają je inwestorzy. Konflikt między OpenAI a dziennikarzami ujawnił głęboką przepaść w interpretacji tempa rozwoju sztucznej inteligencji i realnych możliwości sztucznej inteligencji w gospodarce.

Raport, który sprowokował odpowiedź firmy, zawierał twierdzeń o imponującym wzroście przychodów i ekspansji OpenAI na nowe rynki. OpenAI uważał, że artykuł przesadnie wyolbrzymiał te liczby, aby przyciągnąć uwagę czytelników - stąd oskarżenie o clickbait. Jednak dla inwestorów dane zawarte w tekście nie były przesadą, lecz potwierdzeniem, że ChatGPT i pozostałe produkty firmy rzeczywiście transformują rynek. To, co dla OpenAI było sensacjonalizmem, dla kapitałowców było potwierdzeniem tezy, że AI generatywna zmieni świat biznesu szybciej niż się spodziewano.

Sytuacja ilustruje jeden z kluczowych paradoksów współczesnego sektora technologicznego - gdy twórcy sztucznej inteligencji tracą kontrolę nad narracją wokół swoich wynalazków, rynek wymyka się ich narracji i wytycza własną ścieżkę wycen. Inwestorzy najwyraźniej nie dzielą skeptycyzmu OpenAI wobec własnych możliwości i zdają się wierzyć, że wzrost przychodów z AI to dopiero początek Much większej transformacji. OpenAI stanął w roli skeptyka wobec własnego potencjału, podczas gdy Wall Street już przygotowuje się na nadchodzący boom.