Sean Goedecke argumentuje, że znaki wodne w tekstach generowanych przez AI nie mogą być skutecznym mechanizmem ochrony ani detekcji. Każda próba wprowadzenia znaku wodnego musi godzić dwa sprzeczne wymogi: tekst musi pozostać naturalny i czytomy dla człowieka, ale jednocześnie musi zawierać ukrytą informację dla modelu.

Fundamentalny problem polega na naturze samych znaków wodnych - jeśli są na tyle subtelne, żeby być niewidoczne dla czytelnika, to mogą być usunięte przez proste techniki parafrazy, przeedytowanie lub przepuszczenie tekstu przez inny model. Są też podatne na ataki polegające na zmianach słów, zmianach długości zdań czy innych drobnych modyfikacjach, które nie wpłyną na znaczenie tekstu dla człowieka, ale zniszczy znak wodny.

To stanowi problem dla różnych zastosowań - zarówno dla firm chcących chronić swoją własność intelektualną, jak i dla platform pragnących oznaczać treści generowane przez AI. Brak efektywnego mechanizmu watermarkingu oznacza, że liczenie na znaki wodne jako główną formę ochrony lub identyfikacji tekstu AI jest strategicznie błędne, a industria powinna poszukiwać alternatywnych podejść.