Flock, operator największej sieci czytników automatycznych tablic rejestracyjnych w Stanach Zjednoczonych, ogłosił zmiany platformy mające zapobiegać nielegalnym przeszukiwaniom przez policjantów. Washington Post odkrył 50 przypadków, w których funkcjonariusze wykorzystali systemy Flocka i konkurencyjnych firm do stalingu i molestowania kobiet. Jeden z najgłośniejszych przypadków dotyczył kobiety z Wisconsin, której ex-chłopak - policjant - przeszukał jej auto 179 razy. Inna kobieta była prześladowana przez szefa policji, bez możliwości tego zgłoszenia.

Odpowiedź Flocka skupia się na wprowadzeniu oprogramowania flagującego anomalne wyszukiwania oraz wymusieniu podania numeru sprawy karnej dla każdego zapytania. Jednak nowe zabezpieczenia mają znaczące słabości - funkcjonariusze już wcześniej obchodzili inne systemy ochronne, wpisując fikcyjne numery spraw. To oznacza, że techniczne kontrole mogą być łatwo omijane przez motywowanych użytkowników.

Głębszym problemem jest to, że proponowane zmiany wcale nie rozwiązują obaw organizacji zajmujących się wolnościami obywatelskimi i prywatnością. Grupy te ostrzegają, że Flock rzeczywiście zmienia system pierwotnie stworzony do łapania przestępców w masową infrastrukturę nadzoru. Zmiany wywołały rosnący opór - niektóre miasta już rezygnują z umów z Flockiem, a stany rozważają przepisy ograniczające lub całkowicie zakazujące czytników tablic rejestracyjnych.