System reklam wbudowany w ChatGPT miał być inteligentny i precyzyjny, ale prakyka okazuje się znacznie bardziej chaotyczna. Badanie przeprowadzone przez Searchable, platformę monitorującą widoczność AI, wykazało, że ponad 11 tysięcy reklam wyświetlonych w rzeczywistych konwersacjach ChatGPT między 4 lipca a 4 sierpnia 2026 roku jest często całkowicie nie na miejscu. Dokładnie 33 procent ogłoszeń nie miało żadnego związku z dyskusją, w której się pojawiły, natomiast tylko 27 procent stanowiło bezpośrednie dopasowanie do tego, co użytkownik faktycznie chciał znaleźć.
Największą grupę stanowiły reklamy tzw. contextual match, czyli 40 procent ogłoszeń, które łączyły się z czymś, co użytkownik poruszył wcześniej, ale nie odnosiły się do aktutalnego pytania. Jeszcze gorzej wygląda intencja zakupu - aż 68 procent wszystkich wyświetlonych reklam pojawiło się w rozmowach, gdzie użytkownik nigdy nie wykazał zamiaru czegokolwiek kupić, zarezerwować czy wynająć. Liczenie per konwersację zamiast per reklama pokazuje, że 40 procent czatów zawierających reklamy miało co najmniej jedno nieistotne ogłoszenie, a w 28 procentach każda wyświetlona reklama była całkowicie niezwiązana z topikiem dyskusji.
To fundamentalnie różni się od tradycyjnego bezpłatnego wyszukiwania, gdzie reklamodawcy sami wybierają słowa kluczowe sygnalizujące gotowość do zakupu. OpenAI obiecywało, że ChatGPT już wie, czego chce użytkownik, ale dane z badania sugerują, że algorytm dopasowania reklam ma wciąż znaczne luki. Dla reklamodawców oznacza to marnotrawstwo budżetów na wyświetlenia bez szans konwersji, co może szybko podważić zaufanie do całego modelu monetyzacji.