Biotech Insilico Medicine wykorzystała swoje modele sztucznej inteligencji do zaproponowania obiecującego leku na włóknienie płuc, a następnie ogłosiła w komunikacie prasowym, że molekuła została odkryta przez jej platformę generacyjną AI. Kiedy jednak przyszło do złożenia kluczowego wniosku patentowego, firma nie wspomniała o roli AI. Zamiast tego wymieniono pięciu ludzi, w tym CEO Alexa Zhavoronkova, jako wynalazców tego chemicznego związku.

Rozbieżność ujawnia interesujący problem w prawie własności intelektualnej. Modele AI są już zdolne do generowania atomowych projektów leków niemal tak łatwo jak ChatGPT pisze listy dziękczynne, a firmy jak Insilico zdecydowanie wykorzystują tę zdolność do przyspieszenia wyścigu o nowe kuracje. Jednak bez względu na to, jak fundamentalna jest rola AI w odkryciu, prawo przyznaje prawa wynalazcy wyłącznie ludziom. Amerykańskie sądy dały ostateczną odpowiedź na tym froncie, gdy prawnik Ryan Abbott z LA firmy Brown, Neri, Smith & Khan wznowił proces dotyczący AI o nazwie DABUS. System zaprojektował ulepszoną konstrukcję pojemnika na żywność z zawiłą geometryczną powierzchnią, która umożliwia efektywny transfer ciepła i łatwe magazynowanie. Abbott argumentował, że ponieważ żaden człowiek nie przyczynił się do projektu, AI powinno być wymienione jako wynalazca.

Sprawa ta porusza głębokie pytania философiczne o prawo AI do ochrony prawnej oraz naturę samego momentu inspiracji w erze sztucznej inteligencji. W praktyce utratę uznania dla AI można postrzegać jako niesprawiedliwość wobec jej roli w badaniach, choć alternatywnie można argumentować, że ludzie odpowiadający za trening, projektowanie i wdrażanie tych systemów powinni być honorowani jako właściwe mózgi za odkryciem. Bieg dalej pozostaje niejasny, ale konflikt między przydatnością AI a tradycyjnym pojęciem autorstwa będzie kluczowy dla przyszłości prawa własności intelektualnej.