Rząd Stanów Zjednoczonych i giganci technologiczni zainteresowani sztuczną inteligencją finansują swoje projekty tym samym sposobem - zaciągają długi na rynku kapitałowym - i walczą o dostęp do ograniczonego puli pieniędzy. Oba sektory jednocześnie zwiększają zadłużenie, co prowadzi do rosnącej konkurencji o fundusze inwestorów i może podrażać koszty obsługi długu dla każdej ze stron. Rząd potrzebuje miliardów dolarów na realizację nowych programów, a też na obsługę już istniejącego deficytu budżetowego. Firmy z branży AI - takie jak OpenAI, Anthropic czy Perplexity - szukają kapitału na budowę kolejnych centrów danych i trenowanie coraz bardziej wymagających modeli. Ścierają się o ten sam puli inwestorów instytucjonalnych, funduszy emerytalnych i funduszy inwestycyjnych.

Konkurencja ta będzie miała realne konsekwencje ekonomiczne. Gdy obie strony jednocześnie emitują papiery wartościowe - obligacje skarbowe czy korporacyjne obligacje - spada apetyt inwestorów na ratę, rosną wymagane przez nich zyski, a tym samym wzrastają oprocentowania. Wyższa stopa procentowa zwiększa koszty finansowania dla obu stron: państwo drożej obsługuje swój dług, a firmy technologiczne szukają droższych kredytów i uwarunkowań dla swoich masywnych inwestycji w infrastrukturę AI. To równanie może okazać się niestabilne długofalowo.

Pojawia się też szersze pytanie o zrównoważoność takiej strategii. Rząd federalny walczy już z rosnącym deficytem fiskalnym, a dodatkowe czerpanie z publicznych rynków kapitałowych może spowolnić inne inwestycje lub podnieść podatki. Z kolei branża AI, napędzana podwyższonymi kosztami pożyczek, może być zmuszona do podniesienia cen usług lub ograniczenia tempa ekspansji. Ekonomiści ostrzegają, że taki układ - gdzie dwa sektory jednocześnie i agresywnie finansują się długiem - może zwiększyć ryzyko dla całej gospodarki.