Google zawarł znacznie większą umowę z Pentagonem niż osiem lat temu, co znowu rozsierdniło badaczy AI w firmie. Historia się powtarza, ale na większą skalę - tym razem pracownicy postanowili działać bardziej zdecydowanie, zakładając związek zawodowy, aby móc głosować nad projektami, które mogą służyć wojsku lub narażać bezpieczeństwo. W 2018 roku cztery tysiące pracowników Google'a protestowało przeciwko poprzedniemu kontraktowi z Departamentem Obrony, który wówczas anulowano. Teraz, sześć lat później, historia się robi bardziej skomplikowana - Google podpisał umowę znacznie bardziej rozległa, a pracownicy czują się zagrożeni i niedocenieni w dyskusjach dotyczących etyki ich pracy.
Konflikt obrazuje głębokie napięcie między aspiracjami biznesowymi technologicznych gigantów a rzeczywistymi obawami tych, którzy rozwijają sztuczną inteligencję. Badacze i inżynierowie Google'a obawiają się, że ich praca może być wykorzystana w celach militarnych lub do nadzoru, co jest sprzeczne z wartościami, które przekonywały ich do pracy w firmie. Pracownicy chcą mieć wpływ na to, jakie projekty będą wspierać, i żądają przejrzystości w podejmowaniu decyzji przez kierownictwo. Tworzenie związku zawodowego to dla nich sposób na wyrównanie sił w rozmowach z korporacyjnym zarządem i uczynienie głosu pracowników bardziej znaczącym.
Sytuacja w Google'u jest symptomatyczna dla szerszego zjawiska w branży technologicznej, gdzie rosnące zastosowania AI w obronie i kontroli społecznej stoją w bezpośredniej sprzeczności z idealistycznymi założeniami, które przyciągały inżynierów do branży. Pytanie, czy pracownicy będą mieć rzeczywistą moc negocjacyjną i czy związek zawodowy zdoła zmienić politykę firmy, pozostaje otwarte - podobnie jak fundamentalne pytanie o to, kto powinien decydować o tym, jak wykorzystywana jest sztuczna inteligencja.