Meta zaprezentowała nowego osobistego agenta AI o nazwie Muse, który wymaga dostępu do e-maila, kalendarzy, systemów płatności oraz usług zdrowotnych użytkowników. To największa dotąd apuesta technologiczna giganta na segment konsumenckich agentów sztucznej inteligencji.

Taka architektura jest ambitna - agent miałby działać jako cyfrowy asystent integrujący dostęp do najwrażliwszych aspektów życia użytkownika. Jednak oznacza to również, że Meta będzie pośrednikiem i potencjalnym przechowywaniem ogromnej ilości danych osobowych. Historia firmy z ochroną prywatności, skandale Cambridge Analytica i liczne kary regulacyjne sprawiają, że konsumenci mogą mieć obawy co do powierzania takich informacji Mecie.

Zainteresowanie agentami AI wśród dużych firm technologicznych jest ogromne - na tym rynku konkuruje OpenAI z projektami autonomicznych agentów, Google z jego wszechstronnymi asystentami, a Apple pracuje nad swoim podejściem. Powodzenie Muse będzie wskaźnikiem, czy ludzie wybrali już agentów AI, czy czy nie ufają wystarczająco konkretnym firmom, aby im powierzyć dostęp do swoich życia. To test nie tylko technologicznych możliwości Mety, ale i jej reputacji.