Ekosystem open-source stanął w obliczu poważnego kryzysu - ilość pobieranych pakietów z repozytoriów publicznych osiągnęła 10 bilionów rocznie, co prowadzi do grożącego załamania infrastruktury. Problem dotyczy przede wszystkim platform takich jak npm, PyPI czy Maven Central, które stanowią filar nowoczesnego tworzenia oprogramowania, ale nie są finansowane na miarę swoją rolę w branży. Masowe pobierania pochodzą nie tylko od pojedynczych deweloperów, ale coraz bardziej z systemów AI trenujących na publicznie dostępnym kodzie, automatycznych pipelines'ów CI/CD oraz popularnych aplikacji używających setek zależności jednocześnie.
Obarczenie tego systemu ma wymiar nie tylko techniczny, ale też społeczny. Opiekunowie projektów open-source, liczących się w setki tysięcy aktywnych bibliotek, pracują głównie pro bono bez odpowiedniego wsparcia finansowego czy personalnego. Rozbieżność między skalą użytkowania a zasobami dostępnymi dla utrzymaczy projektów robi się coraz bardziej dramatyczna. Wiele mniejszych projektów już teraz zmaga się z problemami bezpieczeństwa, zaniedbaniem czy wycofywaniem się autorów - sytuacja może się jeszcze pogorszyć, gdy infrastruktura zacznie zbierać ceny za przepustowość i moc obliczeniową.
Społeczność oraz duże firmy branżowe pracują nad wielopoziomowymi rozwiązaniami, od lepszych modeli finansowania i wsparcia dla opiekunów, przez dystrybucję obciążenia na wiele serwerów, aż po wdrażanie limitów dostępu dla podejrzanych wzorców pobierania. Pojawia się również dyskusja nad odpowiedzialnością firm korzystających z open-source - zwłaszcza tych trenujących modele AI - w kierunku kierunkowego wspierania ekosystemu, którego funkcjonowanie do tej pory odbywało się kosztem altruizmu deweloperów.