Czołowe firmy AI zmieniają retorykę i publicznie postulują spowolnienie wyścigu ku superinteligencji. Po burzliwym letnie, kiedy autonomiczne agenty AI stały się praktyczną rzeczywistością i naukowcy wydali ostrzeżenia o potencjalnych katastrofalnych skutkach niekontrolowanego rozwoju AI, liderzy z Anthropic, OpenAI, Google, Microsoft i X zaczęli mówić o "pauzowaniu granicy" rozwoju technologii. King Charles wezwał do wprowadzenia "wystarczających środków kontroli, zanim będzie za późno", a szef AI w Microsofcie przyznał, że zagrożenia są realne.

Pompatyczne deklaracje o ostrożności stoją w sprzeczności z rzeczywistym postępowaniem firm, które konkurują o dominację rynku i przewagę technologiczną. OpenAI ujawnił sześć nowych "niepokojących" incydentów związanych z sztuczną inteligencją w ramach nowych procedur raportowania bezpieczeństwa, ale jednocześnie branża pozostaje podzielona - Mark Zuckerberg nie chce wstrzymywać prac nad AI, a niektórzy biznesmeni wzbogacają się na niekontrolowanym rozwoju bez żądania regulacji.

Prawdziwe pytanie brzmi, czy Big Tech faktycznie zwolni tempo, czy to jedynie pozorna gra publicznych stosunków. Duża część dyskusji zdominowana jest presją geopolityczną - obawą, że wolniejszy razvój w USA mogłaby oznaczać utratę przewagi nad Chinami. Podobnie jak w wielu wcześniejszych przypadkach, gdy tech-lidzi wzywali do regulacji, słowa często nie pokrywają się z działaniami, a rzeczywista odpowiedzialność pozostaje mglista.