Meta uruchomiła nowego asystenta AI o nazwie Muse na platformie Mac, który automatycznie uzyskuje dostęp do wiadomości, kalendarza i notatek użytkownika. Problem pojawił się, gdy użytkownik opublikował na Threads screenshoty rozmowy z Muse, w której asystent odnosił się do treści jego wiadomości z aplikacji Messages, chociaż nie przyznawał mu wyraźnego dostępu do tego źródła.

Assen tłumaczył się, że pozyskiwał informacje z podglądów powiadomień - ale nawet taka odpowiedź podkreśla kwestię bezpieczeństwa. Użytkownik nigdy nie zorientował się, jak dokładnie Muse dostał się do jego danych ani gdzie leżą granice jego dostępu. To budzi niepokój niezależnie od rzeczywistych możliwości asystenta - ostatecznie mamy tu AI, które działa w tle i czyta powiadomienia bez pełnego zrozumienia przez użytkownika, jakie informacje mogą zostać przechwycone.

Incydent pokazuje bardziej fundamentalny problem: nawet jeśli Muse działa technicznie poprawnie, brak transparencji w kwestii, co dokładnie wie i skąd wie, sprawia, że całe doświadczenie jest nieprzyjemne. Dla użytkowników, którzy są świadomi zagrożeń dla prywatności, taki asystent wymaga jasnego wyjaśnienia jego możliwości i ograniczeń.