USA inwestują miliardowe sumy w zaawansowaną technologię monitorowania granicy południowej, ale systemy te regularnie zawodzą właśnie wtedy, gdy są potrzebne najbardziej - gdy ludzie umierają na pustyni. José Morales Bernal przeszedł przez granicę 8 kwietnia 2024 roku w pobliżu trzech wież wyposażonych w kamery i sztuczną inteligencję, które miały go automatycznie wykryć i śledzić. Wieże, zainstalowane przez Customs and Border Protection i zbudowane przez firmę obronną Anduril, miały przesyłać sygnały ostrzegawcze do agentów na terenie, ale system zawodził gdy był mu najpotrzebniejszy.

Projekt MIT Technology Review i Times of San Diego ujawnia, że pomimo ogromnych inwestycji w technologię nadzoru, architektura systemu ma fundamentalne braki. Kamery mogą wykrywać ruchy, ale system nie zawsze skutecznie alarmuje najbliższych agentów ani nie gwarantuje szybkiej pomocy medycznej dla osób w niebezpieczeństwie. Historia Moralesa to jeden z wielu przypadków, które pokazują, że zaawansowana technologia AI na granicy nie tłumaczy się na ratowanie istnień ludzi. Wieże są zatem symbol rozrzutności technologicznej - mają dać większą widoczność na całej 1951-milowej granicy, ale praktyka pokazuje, że bycie widocznym przez kamerę wcale nie oznacza bycia uratowanym.

Raport dokumentuje szersze porażki ekosystemu nadzoru granicznego, które sięgają nie tylko samej technologii, ale łańcucha odpowiedzi - od alertów do szkolenia agentów po dostęp do opieki medycznej w rzeczywistym czasie. To podważa narrację, że inteligentna technologia automatycznie rozwiąże problemy humanitarne na granicy i wskazuje, że kwestia ta wymaga raczej przemodelowania całego systemu niż dodawania kolejnych czujników.