Wbrew stwierdzeniom, że Model Context Protocol (MCP) już nie ma racji bytu, Simon Willison twierdzi że protokół pełni ważną rolę w budowaniu bardziej kontrolowanych systemów agentowych. Willison przyznaje, że rzeczywiście istnieje mało powodów do używania MCP w przypadku zaawansowanych agentów terminalowych takich jak Claude Code czy Meta Muse, które mogą bezpośrednio wywoływać API z dostępem do sieci.
Ale sytuacja zmienia się, gdy chodzi o aplikacje mniej riskowe, gdzie potrzebna jest precyzyjna kontrola. MCP pozwala określić dokładnie, które usługi zewnętrzne może odwiedzić agent, umożliwia bezpieczne obsłużenie autentykacji bez bezpośredniego dostępu agenta do kluczy API, oferuje intuicyjny interfejs dla użytkowników chcących połączyć dodatkowe usługi oraz zapewnia szczegółowe logowanie wszystkich akcji. Te funkcjonalności są trudne do wdrożenia bez dedykowanego protokołu.
Krytyka MCP jako zastasiałego technologia opiera się na wąskim rozumieniu zastosowań - porównywaniu go tylko do pełnych agentów kodowania. Tymczasem MCP ma potencjał w wielu innych scenariuszach, gdzie bezpieczeństwo, przejrzystość i kontrola są ważniejsze niż całkowita autonomia systemu.