Microsoft zobowiązywał się przez cały rok być "dobrym sąsiadem" dla społeczności, w których buduje nowe obiekty. Firma mówiła, że będzie płacić podatki majątkowe wspierające szkoły, szpitale i biblioteki, a wysyłała przedstawicieli do społeczności, aby poznać ich potrzeby. Problem pojawił się, kiedy konkretnie pytano o kwoty - pracownicy Microsoft wydawali się nieprzygotowani do odpowiadania na pytania wykraczające poza materiały kampanii promocyjnej.
Wg doniesień Ars Technica, grupy kościelne i aktywiści lokalni apelują, aby Microsoft zainwestował co najmniej 1% szacunkowych kosztów data center w razvój lokalny. Microsoft wprawdzie przyznaje w oficjalnych dokumentach, że jego dotacje pracownicze (229 milionów dolarów w 2024 roku na 29 tysięcy organizacji non-profit) to niewystarczająco, ale pozostaje niejasny co do konkretnych zobowiązań na poziomie lokalnym.
Sprawę komplikuje fakt, że podczas gdy Microsoft otrzymuje podatkami ulgi za data center wartości setek milionów dolarów w 38 stanach USA (zwolnienia trwające czasem ponad dekadę), pytania o lokalne inwestycje pozostają bez odpowiedzi. Dla krytyków takie podejście wydaje się nierównym podziałem korzyści - korporacja zyska gigantyczne ulgi podatkowe, a społeczności pozostaną z obietnicami bez konkretnych liczb.