General Motors zwalnia pracowników tradycyjnego IT i jednocześnie intensywnie rekrutuje specjalistów od sztucznej inteligencji. Koncern otwarcie przyznaje, że jego priorytetem stała się cyfrowa transformacja firmowanych pojazdów oraz wdrażanie rozwiązań AI w zarządzaniu produkcją i łańcuchem dostaw. To nie jest zwykła wymiana kadr - to strategiczne przedefiniowanie kompetencji, które GM uzna za kluczowe w następnej dekadzie motoryzacji. Zwolnienia skupiają się na stanowiskach infrastrukturalnych i wsparcia technicznego, podczas gdy nowe etaty trafiają do zespołów zajmujących się machine learningiem, przetwarzaniem dużych zbiorów danych i autonomicznymi systemami.

Ruch GM wpisuje się w szerszą falę restrukturyzacji w branży technologicznej i produkcyjnej. Od kilku lat giganci jak Meta, Amazon czy Microsoft robią podobne kroki - zwalniają pracowników zajmujących się rutynowymi zadaniami technicznymi, a jednocześnie szukają inżynierów zdolnych do budowania nowoczesnych systemów AI. W motoryzacji tendencja jest szczególnie widoczna, bo konkurencja między tradycyjnymi producentami a startupami w elektromobilności zmusza wszystkich do przyspieszenia cyfryzacji. Inteligentne pojazdy, samojeżdżące auto czy predyktywna konserwacja - to wszystko wymaga kompetencji, których polskie studia informatyczne nie nauczały jeszcze dziesięć lat temu.

Dla pracowników to sygnał, że rozwijać się trzeba w kierunku AI, a znajomość legacy'ego systemu Windows czy tradycyjnego wsparcia sieciowego schodzi na drugi plan. GM oferuje programy przeeszkoleniowe dla zwolnionych pracowników, ale część branży ostrzega, że przesunięcie to będzie bolesne dla tych, którzy nie zdążą się przestawić. Jednocześnie stwarza to okazję dla absolwentów i mid-level specjalistów, którzy inwestowali w naukę pythona, maszyn uczących się i framework'ów do przetwarzania danych.