Chiński rząd wyemitował w telewizji materiał o tajnym laboratorium chipów Huawei zaledwie dwa dni przed wizytą Trumpa, co eksperci interpretują jako przemyślaną demonstrację technologicznego potencjału Chin. Posunięcie to stanowi bezpośredni sygnał dla administracji Trumpa na temat zdolności Chin do samodzielnego rozwoju zaawansowanej technologii półprzewodników, pomimo zachodnich sankcji. Chiński rząd czeka na nową administrację Trumpa z pewnością niepewnością - zarówno wizytę już wcześniej zapowiadaną, jak i potencjalne zagrożenie dodatkowymi ograniczeniami handlowymi.
Huawei od lat zmaga się z międzynarodowymi sankcjami, które uniemożliwiają mu dostęp do zachodniej technologii i komponentów, szczególnie układów scalonych produkowanych przy użyciu najprecyzyjniejszych procesów. Chiński producent musiał zatem zaakceptować pracę z mniej zaawansowanymi chipami, co ograniczało możliwości jego smartfonów i urządzeń telekomunikacyjnych. Pokazanie przez państwową chińską telewizję tajnego laboratorium ma jednoznaczną wymowę - Pekin chce przekazać, że zawsze znajduje obejście, a jego technologiczny potencjał nie jest łatwo złamać sankcjami czy ograniczeniami eksportowymi.
Publikacja tego materiału tuż przed rozmowami z Trumpem nie jest przypadkowa. To strategiczna wiadomość w negocjacjach handlowych - Chiny sygnalizują Stanom Zjednoczonym, że są mniej bezradne, niż mogłoby się wydawać. Zdjęcia laboratorium i demonstracje chińskiego postępu mogą wpłynąć na tone przyszłych dyskusji na temat ceł, sankcji technologicznych i równowagi sił w globalnej konkurencji chipów. Trump wielokrotnie obiecywał twardszą politykę wobec Chin, ale Pekin pragnie pokazać, że zachodnie presja ekonomiczna ma swoje granice.