McKinsey udostępnił darmowe narzędzie AI do przygotowania na rozmowy kwalifikacyjne, przerywając monopol drogich usług coachingowych, które pochłaniają nawet 500 dolarów za godzinę. Konsultingowy gigant stworzył aplikację opartą na sztucznej inteligencji, która symuluje rozmowy rekrutacyjne i udziela kandidatom natychmiast sprzężenia zwrotnego. To praktycznie oznacza, że każdy może teraz ćwiczyć odpowiedzi na trudne pytania, pracować nad retoryką i zdobywać pewność siebie bez konieczności wynajmowania wykształconego mówcy czy bycia zależnym od indywidualnych korepetycji.

Dotychczas przygotowanie do rozmów z topowymi firmami było przywilejem bogatszych kandydatów. Osoby, które mogły sobie pozwolić na kilkadziesiąt czy kilkaset dolarów za sesje coachingowe, miały wyraźną przewagę na rynku pracy - lepiej opanowały argumentację, nauczyły się czytać sygnały verbalne i non-verbalne rekrutera, wiedziały, co mówić. Narzędzie McKinsey'a ta bariera obniża, oferując wszystkim dokładnie ten sam standard szkolenia, który dotąd był zarezerwowany dla elity finansowej.

Inicjatywa ma też szersze znaczenie dla branży konsultingowej i biznesu w ogóle. Pokazuje, że nawet wielkie korporacje widzą moralny i biznesowy sens w demokratyzacji dostępu do oportunizmów zawodowych. Choć może to brzmieć jako charytatywny gest, McKinsey zyskuje długoterminowo - kandydaci przygotowani lepiej trafiają do pracy szybciej, są bardziej pewni siebie, a świat biznesu całego czerpie korzyści z bardziej sprawnie rekrutowanych talentów. To także grecki przykład tego, jak sztuczna inteligencja nie musi maksymalizować nierówności - może je zmniejszać.