Amerykańskie agencje wywiadu korzystają z modelu Claude firmy Anthropic pomimo że ta sama administracja oficjalnie zakazała współpracy z tą firmą ze względów bezpieczeństwa. Sprzeczność ta ujawnia głębokie napięcie w polityce bezpieczeństwa cybernetycznego Stanów Zjednoczonych - z jednej strony decydenci umieszczają Anthropic na czarnej liście, z drugiej zaś służby specjalne nie mogą się obejść bez zaawansowanego AI, które oferuje Claude. Sytuacja wskazuje, że nawet wśród instytucji rządowych trudno egzekwować surowę restrykcje, gdy konkurencyjne rozwiązania albo nie istnieją, albo nie dorównują wydajnością tym zakazanym technologiom.

Problem tkwi w rosnącej zależności od AI przy jednoczesnym braku jasnej strategii bezpieczeństwa. Jeśli agencje szpiegowskie faktycznie wykorzystują Claude do operacyjnych zadań - a wszystko wskazuje, że tak się dzieje - to oznacza, że potrzeby praktyczne górują nad bezpieczeństwem ideologicznym. Jednocześnie ta sytuacja stanowi potencjalne ryzyko: jeśli Anthropic znajduje się na liście zagrożeń, to czy jej systemy nie mogą być podatne na infiltrację lub kompromitację? Czy informacje przetworzone przez Claude trafiają gdzie nie powinny?

Cała sytuacja odsłania pragmatyzm służb specjalnych, ale też chaos w amerykańskiej polityce bezpieczeństwa AI. Brak jest jasnej hierarchii między restrykcjami formalnymi a rzeczywistymi możliwościami operacyjnymi, co sugeruje, że zakazy mogą być mniej sztywne niż się wydaje, gdy chodzi o instytucje dysponujące budżetami i dostępem do technologii, którymi dysponują służby. To jednak rodzi pytania o wiarygodność całej strategii ograniczania ryzyka związanego z AI.