Nowe BMW i7 przechodzi solidną technologiczną metamorfozę, ale wyborów tego producenta trudno nazwać wyłącznie progresywnymi. Niemiecka marka wyposażyć będzie flagową limuzynę w baterie od chorwackiego producenta Rimac, co stanowi znaczący krok w kierunku bardziej zaawansowanej technologii akumulatorowej. Jednocześnie BMW zrezygnowało z poziomu autonomii Level 3, który wcześniej planowano wprowadzić, skupiając się zamiast tego na systemach wspomagających kierowcę bez pełnoprawnego autopilota. To kompromis między ambicją a realizmem rynkowym.
Decyzja o współpracy z Rimacem to efekt zaawansowanego dialogu między markami - chorwacki startup znany jest z inoacyjnych rozwiązań w elektromobilności, a jego baterie obiecują lepszą gęstość energii i wydajność niż dotychczasowe ogniwa. Równie istotna jest zmiana silników elektrycznych: nowe jednostki do i7 będą działać bez pierwiastków ziem rzadkich, co zmniejsza uzależnienie od trudnych do pozyskiwania surowców i zmniejsza ślad węglowy produkcji. To odpowiedź na rosnące obawy dotyczące globalnych łańcuchów dostaw ziem rzadkich oraz presję na bardziej zrównoważoną produkcję.
Pozbycie się funkcjonalności Level 3 może zaś zaskakować fanów technologizacji, zwłaszcza że konkurenci coraz odważniej wchodzą w autonomiczną jazdę. BMW zdecydował jednak, że priorytety leżą gdzie indziej - inwestując w lepsze baterie i bardziej ekologiczne silniki, rezygnuje z zaawansowanych systemów samochodzących, które wymagają głębokich testów i narafić się mogą na regulacyjne zawirowości. To strategia ostrożna, ale dla producenta o reputacji bezpieczeństwa zupełnie logiczna.