Największe banki i firmy inwestycyjne na Wall Street płacą byłym pracownikom zawrotne sumy - 25 tysięcy dolarów dziennie - za szkolenie modeli sztucznej inteligencji. Chodzi tu o doświadczonych fachowców z branży finansowej, którzy przekazują swojej wiedzy zaawansowanym systemom AI, ucząc je o zawiłościach handlu, strategiach inwestycyjnych i zarządzaniu ryzykiem. To pokazuje skalę, w jakiej Wall Street inwestuje w transformację sztucznej inteligencją, która ma potencjał do rewolucji w całym sektorze.
Tego typu współpraca ma konkretny cel - modele AI potrzebują nie tylko danych, ale przede wszystkim dogłębnej wiedzy eksperta, żeby działały skutecznie w rzeczywistych warunkach rynkowych. Pracownicy zatrudniani jako trenerzy muszą rozumieć nuanse handlu algorytmicznego, czytać wykresy, podejmować decyzje pod presją i wiedzieć, kiedy teoretyczne założenia nie sprawdzają się w praktyce. Banki takie jak Goldman Sachs czy JP Morgan zdają sobie sprawę, że takie know-how jest nie do zastąpienia - bez niego AI mogłaby podejmować katastrofalne decyzje inwestycyjne.
Ta tendencja obrazuje szerszy trend w rozwoju AI: część sektora rozumiała, że trzeba wywiązać się z płacenia za kreatywność i doświadczenie, zamiast liczyć na to, że algorytmy wszystko nauczą się z danych. Bardzo szybko okazało się, że byłych pracowników finansowych brakuje, a ci, którzy są dostępni, doskonale wiedzą, jaka jest warta ich wiedza. W efekcie Wall Street konkuruje o talentu poprzez gigantyczne stawki dzienne, co z kolei pokazuje, jak ważna jest rola człowieka w szkoleniu nowoczesnych systemów AI, nawet w epoce, którą część ekspertów ogłasza czasem całkowitej automatyzacji.