Erin Brockovich, słynna aktywistka znana z walki przeciwko zagadnieniom ekologicznym, ostro krytykuje mur milczenia otaczający data center należące do gigantów technologicznych. Jej kampania skupia się na braku transparentności gigantów branży, które wolą ukrywać informacje na temat rzeczywistego zużycia wody, energii elektrycznej i potencjalnych zagrożeń dla lokalnych społeczności. Brockovich podkreśla, że podczas gdy AI i cloud computing stają się coraz bardziej omnipotentne w naszym życiu, przedsiębiorstwa dbają bardziej o wizerunek niż szczerość wobec mieszkańców terenów, na których rozbudowują swoje obiekty.
Problem robi się coraz bardziej palący, bo liczba data center na całym świecie rośnie wykładniczo, a wraz z nią rosną potrzeby energetyczne i wodne. Badania pokazują, że pojedyncze centrum danych może pobierać tyle samo energii co małe miasto, a równocześnie zużywać miliony litrów wody rocznie na chłodzenie serwerów. Tymczasem społeczności lokalne, które mierzą się z suszą lub brakami zasobów wodnych, nie otrzymują rzetelnych informacji o wpływie tych inwestycji na ich otoczenie.
Presja ze strony tak znanych postaci jak Brockovich może okazać się punktem przełomowym dla branży. Choć techniczne gigantom trudno będzie całkowicie zmienić swoją strategię, nawet częściowe ustępstwa w kwestii przejrzystości mogą przyczynić się do bardziej odpowiedzialnego rozwoju infrastruktury cyfrowej. Kampania pokazuje też, że społeczeństwo zaczyna coraz bardziej świadomie patrzeć na ukryty koszt cyfrowej rewolucji - koszt, który niekoniecznie nosi ten, kto zarabia na AI i big data.