GoPro znalazła się w poważnych tarapatach. Producent popularnych kamer sportowych oficjalnie ostrzegł inwestorów, że istnieje zasadnicza niepewność co do przyszłości całej firmy. Przychody spadły w pierwszym kwartale aż o 26 procent, a kurs akcji zareagował spadkiem o 14 procent. Ponadto GoPro spodziewa się naruszenia warunków swoich umów kredytowych, co dodatkowo komplikuje sytuację finansową. Za tym dramatycznym kryzysem stoi banalnie brzmiąca przyczyna: brak dostępu do pamięci. Dokładniej - firma nie ma wystarczających zapasów chipów pamięciowych, które są niezbędne do produkcji kamer.

Problem GoPro jest symptomatyczny dla całego sektora elektroniki konsumenckiej. Niedostateczna podaż komponentów pamięciowych, napędzana między innymi szaloną konkurencją o zasoby na rzecz sztucznej inteligencji, uderza nie tylko w firmy produkujące AI, ale też w tradycyjne, ustalonych branżach hardware'u. Podczas gdy duże korporacje walczą o dostęp do chipów dla trainingowania modeli AI, mniejsze producenci pozostają bez krytycznych podzespołów. To tworzy efekt domina, gdzie przepływ surowców do jednego sektora systematycznie uboga inne.

GoPro to konkretny przykład, ale pośrednio pokazuje, jak niedostatek jakiegoś kluczowego komponentu może szybko zagrozić całej firmie - niezależnie od tego, jak solidna jest jej pozycja rynkowa czy innowacyjne produkty. Dla branży to ostrzeżenie o niestabilności globalnych łańcuchów dostaw w erze wyścigu o dominację w sztucznej inteligencji.